wtorek, 7 stycznia 2014

Prawdziwe piękno tkwi w spokoju ducha i ciszy własnych myśli

Pół roku nie pisałam nic na wirtualnym blogu, to nic.
Czasu nikt nie cofnie, nikt go nie śmieli zatrzymać...
A jednak, JA mam wrażenie że czas mojego życia stanął gdzieś na chwilę,
Ciężki okres w życiu, wiele doświadczeń tych przykrych i tych dobrych, no cóż - jedni dorastają z biegiem swojego wieku, drudzy dorastają z rytmem życia, danych chwil, różnych okoliczności, a trzeci - nigdy nie dorastają bo coś zakłóca ich rozwój...
Ja dorosłam, musiałam, bo chciałam., Widzę garstkę znajomych którzy są w moim wieku, i czerpią z życia full jak to możliwe, Carpe diem - chwytaj dzień, Horacy określił to doskonale w pamiętnych pieśniach, do których każdy zaglądał na lekcjach języka polskiego, teraźniejszość wagą przeszłości,
Jak na złość samotność która we mnie jest, przybyła przez moje zatracenie duchowe, Miłość może być partnerska, przyjacielska, miłość do dziecka, oraz bliskich.
Ja wiem doskonale że w aspekcie moim jest wyjście do ludzi, otworzenie się, bycie sobą.
Ale pytanie po co ufać, jeśli nie zaufam już nigdy do końca, po co się mam zblizać do płci męskiej, skoro jest mi dobrze samemu, mam dla kogo żyć, bo żyję dla mojego syna.
Minęło pół roku odkąd odeszłam od W.
Może on sobie nie zdaje sprawy jak zrujnował mi bezpieczeństwo psychiczne, jak zrujnował mój światopogląd na temat rodziny idealnej,
Skończyłam 24 lata, duchowo czuję się na starszą dziewuchę.
Gdzieś w labiryncie wiem, że jestem tą dawna uśmiechniętą Eweliną, która do bólu śmieję się z wszystkiego pozytywnego, ale to nie jest mój dobry czas, poważnie żyję chwilą, realizuję się jako młoda mama, a co dalej? Czy otworzę serce, jak to zrobić... Magiczna rada na Nowy Rok to być sobą, prosić Boga o zdrowie dla mnie, syna i moich bliskich...
A z porami roku, po wiośnie, ja narodzę się na nowo, już czuję te promienie słoneczne, które będą dla mnie lekarstwem, i pomogą uleczyć mój żal.
Dlatego pod wpływem moich przygód zrobiłam w sierpniu 2013 tatoo, Veni Vidi Vici - siedzi we mnie od lat to motto, może głupota, ale dla mnie ma to głębokie znaczenie, pora na coś nowego...


czwartek, 20 czerwca 2013

Brak pomysłu, czy brak chęci

Postanowienie że powrócę do bloga po kilku latach nieobecności jakoś legło w gruzach
Nie mam weny, chęci, może czasu... Zwyczajnie - sama nie wiem,
Moje życie strasznie legło zmianie. Chciałabym żyć jak wtedy - wobec swoich zasad, a póki co, przez mojego partnera wszystko jest nie tak.
Wiem! A wiecie co wiem? Postanowiłam odejść do Wojtka, na stałe, na dobre, na zawsze... To nie jest to o czym ja marzę, marzy mój syn? Nie mam wsparcia, a dziecko praktycznie nie ma w nim ojca. Po co? Na co? Szkoda zdrowia... i Szkoda się rozpisywać na ten temat.
Na sierpień mam zabukowany bilet
 i'm come back to POLAND , to my family... i know, i return maybe, i love London, I Love this live, but, i need a time for me and my babe - free time, so, i'm happy...
Oczywiście powrócę do lekkoatletycznych ćwiczeń, uwielbiam biegać, tutaj nie mam jak, bo nie mam z kim zostawić syna, nawet kiedy śpi, więc liczę na dobre serce rodziców... ;) bo mi się troszkę przytyło.
Oczywiście przedstawię moje nowości ubraniowe i gadżety:

Adidas Concord Round, 
Kurtka Topshop, kupiłam ją 2 maja, bo w tym roku wiosna była w Anglii okrutnie zimna, jeszcze do tamtego tygodnia ją używałam, także na sezon jesień/zima bardzo mi się przyda, jest cudowna!!

T-shirt, spodenki i butki from Primark, czapa - h&m baby
Uwielbiam stroić mojego synusia, czasem więcej rzeczy mu kupuję jak sobie :)
HTC Desire C, cena 116 funtów, mówią mi, że przepłaciłam...




poniedziałek, 11 marca 2013

Placki po "bieszczadzku"

Dziś na obiad serwowałam placki po bieszczadzku
Przedstawię przepis. Plackim ziemniaczane same w sobie są  smaczne, jednak z sosem stają się wyjątkowo pyszne i ciekawe. Warto je zrobić jako drugie danie,
Produkty które są nam potrzebne do wykonania tego obiadu (porcja dla 3 osób), 

Aby usmażyć 6 większych placków ziemniaczanych potrzebujemy:


  • ok. 8 większych ziemniaków
  • 1 marchew
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz, do smaku dwie szczypty warzywka 
  • mąka
  • 1 jajko







Sos mięsno-warzywny:


  • kilka nóżek, skrzydełek z kurczaka (źródło mięsa,)
  • włoszczyzna do utworzenia bulionu
  • 1 marchew, 
  • mieszanka warzyw mrożonych z groszkiem, kukurydzą, papryczką, ile? jak kto woli, ja nasypałam 1 szklankę do smaku 
  • śmietana, mąka, sól, pieprz, koper włoski do ozdoby

Sposób wykonania:

Ziemniaki trzemy na tarku, marchew i czosnek po chwili również, Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, warzywkiem. Dodajemy jajko, 
Mieszamy drewnianą łychą, i zagęszczamy "farsz ziemniaczany" mąką. Nie dodajemy jej za dużo. Proponuję na tę ilość startych ziemniaków ok. 5-6 łyżek stołowych. Ale jeśli mamy wodnistą odmianę ziemniaków to oczywiście na wasze oko, dodajcie mąki tak dużo, ile jest jej potrzebna, bo wiadomo mamałygi się nie usmaży... ;)
Na rozgrzaną patelnię nakładamy farsz ziemniaczany i na złoty kolor smażymy nasze placuszki.

Mięso gotujemy, przepis jak na rosół niedzielny, do smaku warzywko, sól i pieprz, Czekamy jak bulion dojdzie, mięso stanie się ugotowane, i kruche. Wyciągamy szumowinę, a po chwili też włoszczyznę z wywaru, dodajemy pokrojoną w kółeczka marchew,  mieszankę groszku, kukurydzy i papryczki. Mięsko wyciągamy, gdy wystygnie skubiemy . Dodajemy obskubane mięsko do gotujących się warzyw. 
Dwie łyżki mąki, szczyptę soli i pół szklanki wody zimnej trzepiemy w słoiku (żeby nie było grudek), dodajemy 3-5 łyżek śmietany 18 % i wlewamy do gotującego się wywaru, po czym mieszamy, tak powstał nam pyszny sos, domowej roboty, bez dodawania sosów i sosików ze sklepu...
Na sam koniec dodaję też do smaku starty czosnek i szczyptę pieprzu i soli.

Na usmażony placek chochelką nalewam sos, po czym przekładam go drugim plackiem, Nalewam drugi raz sos, dodaję łyżkę śmietany na wierzch i ozdabiam koprem, lub pietruszką. Podaję na ciepło. Pycha... :)



Oczywiście relaks musi być:

sobota, 9 marca 2013

Memories

JA wiem jak ważne są wspomnienia,
Zapamiętywanie danych chwil dobrych czy złych jest cenne.
To nie jest trudne, a dzięki aparatom cyfrowym mamy barwną historię w myślach i na zdjęciu.
Oczywiście, że codziennie nie oglądam fotek. Robię to raz na jakiś czas, kiedy mocno zatęsknię za bliskimi, czy za daną chwilą którą dobrze wspominam.

***




piątek, 8 marca 2013

Smocze historie

Powrót do bloga, po paru latach ciszy. Może to potrzeba, albo szukanie pokory w ciszy wirtualnego świata. Sama nie wiem. Słyszę swoje szepty, są wszędzie, to pytania i odpowiedzi.
Wiem jedno dojrzałam do wielu spraw.
A od 23 grudnia 2010 roku, godziny 14.50 (czasu londyńskiego) - jestem mamą
Dla mojego syna chyba najważniejsza, niezawodna, dająca przykład, kochająca, śmiejąca się, osoba, a także tłumacz może nie przysięgły ale tłumacz z życia - to kilka z cech jakie mogę sobie nadać praktycznie przy samotnym wychowywaniu dziecka. Samotnie, no niestety nie każdy *samiec dorasta kiedy na świat przychodzi maleństwo.
Dla dwulatka matka to cały świat. A mój świat to Adaś. I może mój blog skupi się w dużym stopniu na opisywaniu przygód mojego skarba. Pewnie tak

* samiec - Wojtek, parnet, którego żałuję bardzo, to kara od życia, nie, ale ktoś kto wysusza moje serce od środka, wyboru dokonałam sama, świadomie, lecz dziś wiem, że całego życia z nim nie spędzę, za głupi? coś w tym stylu, nie dorośnie nigdy do życia, bo nie chce, bo jest debilem? sam się przyznaje jednogłośnie, podatny na używki i pecha. Mówi się jaki ojciec taki syn, coś w tym prawdy jest!


Adaś to wcześniak, urodziłam synka w 33 tygodniu mojej ciązy, skala punktów 10/10. Tak było pisane?  Możliwe jednak ponad 3 tygodnie dojrzewał w Hamstead Royal Free Hospital w Londynie


Karmiłam synka od pierwszych chwil życia swoim mlekiem. Kiedy nie miał wykształconego odruchu ssania podawano mu mleko matki przez sondę, cenne i moje starania o utrzymanie mleka w piersi - bardzo trudne. Dziś wiem że warto karmić piersią. Adaś ciągnął cycę do 19,5 miesiąca życia. Bardzo długo, daliśmy radę :)